Być w Hurghadzie i nie nurkować? To grzech!

17008_a

- Nurkowanie, jak każdy sport, niesie ze sobą jakieś ryzyko. Dlatego trzeba nurkować z głową. Sławka, Andrzej i Mahmoud z Synus Divers w Hurghadzie opowiadają o nurkowaniu w Egipcie. 

 

Morze Czerwone kryje jedną z najpiękniejszych raf koralowych na świecie, a Europejczyków dzieli od niej zaledwie parę godzin lotu… Dlaczego, poza piękną rafą, warto przylecieć do Egiptu na nurkowanie?

– Poza piękną rafą… Wiadomo — Egipt stanowi kolebkę cywilizacji. Ma wspaniałe zabytki, ale też wspaniałych, pogodnych i zawsze pomocnych mieszkańców. My zawsze twierdzimy, że zwiedzając Egipt, należy udać się w jego cztery strony. Na północ, gdzie króluje Kair, Sfinks, monumentalne piramidy i Muzeum Starożytności. Na południu mamy Luxor, jeszcze większą ilość zabytków, łącznie z urokliwym Nilem. Wschód to pustynia. Nie sposób ominąć szaleństw na wielbłądach i kładach. Jadąc na zachód, zetkniemy się z morzem. Być w Hurghadzie i nie nurkować? To grzech! Jedne z najpiękniejszych raf są dostępne dla każdego zaawansowanego nurka, jak i początkującego, który nawet nie potrafi pływać.

Kiedy powstała Wasza szkoła nurkowania? Skąd pomysł na jej utworzenie i dlaczego akurat Egipt?

– Pracowaliśmy poprzednio w innych centrach nurkowych i stwierdziliśmy, że w końcu trzeba spróbować działać na własny rachunek. I tak, pięć lat temu razem z Mahmoudem zwanym „Synus”, Slawką otworzyliśmy własną bazę nurkową „Synus Divers”. Dlaczego Egipt? Bo po pierwsze, już tu mieszkaliśmy, a po drugie, mieszkając i pracując w tej branży, poznaliśmy zasady działania na tym rynku i w związku z tym łatwiej nam było się dostosować do aktualnej sytuacji.

Czym na tle innych szkół nurkowania w Hurghadzie, wyróżnia się Wasza szkoła? Jaka jest jej filozofia? Jakimi zasadami kierujecie się przy jej prowadzeniu?

– Otwierając własną bazę, najważniejsza dla nas była jej legalność. Wiadomo, jak działa w Egipcie większość baz nurkowych — niestety, nielegalnie. Zatem zaczęliśmy od żmudnego wypełniania papierków i legalizowania sprawy. Uzyskaliśmy certyfikat jakości ISO, który każdego roku jest odnawiany, co za tym idzie, każdego roku mamy kontrolę z Ministerstwa Turystyki. Sprawdza się, czy zachowujemy standardy. Drugą, równie ważną, sprawą jest bezpieczeństwo. Widzieliśmy nie raz egipskich mistrzów akrobacji, jak próbują zanurkować z trzema lub nawet czterema osobami. W naszej bazie dopuszczamy tzw. nurkowanie jeden na jeden — jeden instruktor i jedna osoba początkująca. Tej zasady trzymamy się, ponieważ to rozwiązanie jest bezpieczniejsze zarówno dla kursantów, jak i instruktorów.

Woda to najwspanialszy żywioł. Ale trzeba podchodzić do niej z pokorą, bo wiadomo, jak bezlitośnie potrafi potraktować każdą nieostrożność, każdy błąd. Jak zatem respektować jej prawa? Jak dbacie o bezpieczeństwo Waszych uczniów?

– Tak, zgadza się, woda to żywioł. Dlatego każdego dnia po wypłynięciu w morze szkolimy naszych turystów nurkujących, jak i pływających po powierzchni. Tłumaczymy, jakie sytuacje mogą się wydarzyć, na co mogą się natknąć — fale, rafę, odpływające statki. Omawiamy, jakimi znakami się posługujemy. Niestety, zdarza się słyszeć słowa od naszych gości, że woda jest tak zasolona, że sama uniesie. Widzieliśmy przypadki, kiedy osoba nieumiejąca pływać, sama wchodziła do wody, gdyż właśnie tak jej powiedziano. Mamy podstawową zasadę: zawsze pytamy osobę idącą na snorkeling, czy potrafi pływać. Jeśli nie, musi założyć kapoczek, dostaje też przewodnika. Nawet dla osób umiejących pływać, woda bywa zdradliwa. Na przykład pojawiają się pływy. Wtedy należy odpłynąć od łodzi pod prąd, aby wrócić z prądem do łodzi. Rafa jest piękna, ale z pewnej odległości. Nie wpływamy na nią, bo grozi to otarciami, które bardzo długo sie goją. Bardziej boimy się o osoby pływające po powierzchni, zwracamy na nie większą uwagę. Osoby nurkujące, „oddajemy” w ręce instruktora i wiemy, że z nim są bezpieczne.

Nurkowanie to piękna pasja, która nieodzownie wiąże się ryzykiem. Wielu młodych ludzi boi się rozpocząć przygodę z wodą i schodzeniem nad dno morza. Co radzilibyście osobom stawiającym pierwsze kroki w nurkowaniu?

– Po pierwsze, nie schodzimy. To źle się kojarzy. Nurkujemy. Nurkowanie, jak każdy sport, niesie ze sobą jakieś ryzyko. Dlatego trzeba nurkować z głową. Brawura nie przyniesie nic dobrego. Zapraszamy na kurs Open Water Diver, gdzie od podstaw nauczymy, co porządny nurek wiedzieć powinien. Wyjaśniamy, jak postępować w sytuacjach awaryjnych. Kurs zaczynamy w basenie, gdzie w każdej chwili po prostu można wynurzyć głowę z wody. Później, jeśli kursant sobie radzi, nurkujemy na rafach. Naprawdę nie ma w tym nic trudnego. Spróbujcie, a sami zobaczycie. Coś wiem na ten temat. Pochodzę z Gdańska. Nie potrafiłam pływać, co najwyżej zanurzałam palec nogi w wodzie. Zwyczajnie bałam się wody. 10 lat temu nauczyłam się pływać. Teraz nurkuję, zrobiłam kursy. W nurkowaniu i wodzie można się zakochać.

Jak wyglądają u Was pierwsze lekcje nurkowania i ile trwa taki kurs?

– W naszej bazie kursy upływają pod hasłem „od zera do divemastera”. Prowadzimy je w systemie PADI. Certyfikat tej organizacji jest akceptowany na całym świecie. Pierwszy kurs Open Water Divaer uprawnia do nurkowania na głębokość do 18 metrów. Kurs trwa cztery dni. Kursant dostaje książkę na własność, ale wspólnie oglądamy też filmy, aby szybciej przyswoić wiedzę, nie tracąc wakacji. Później, jak wspominaliśmy, przechodzimy do zajęć basenowych, podczas których wykonujemy kilka podstawowych ćwiczeń, tj. zdjęcie i założenie pasa balastowego, radzenie sobie ze skurczem. Wydawałoby się, że ćwiczenie zdjęcia i założenia maski pod wodą jest niewykonalne, ale wbrew pozorom nie sprawia ono trudności. Kiedy już wykona się to zadanie, nic nie stoi na przeszkodzie, aby zacząć dalszą część kursu, tym razem w morzu. A ta należy do przyjemności! Każdy kurs kończy się egzaminem. Ale nie ma obaw, że ktoś go nie zda. Jeśli tak się jednak stanie, instruktor musi ponownie wytłumaczyć problematyczne kwestie. Zdarza się czasami, że osoby nie kończą kursu. Bezpieczeństwo ponad wszystko.

Czy z Waszych obserwacji wynika, że coraz więcej osób chce się uczyć nurkowania?

– Tak, zdecydowanie coraz więcej. Miło nam widzieć osoby, które u nas zaczynały jako osoby początkujące, a teraz pokonują kolejne progi do zawodowego nurkowania. To cudowne, że Egipt stał sie bardziej dostępny dla naszych rodaków, a co za tym idzie, rafy. 20 lat temu ceny wycieczek do Egiptu były niebotycznie wysokie. Wyloty tylko z Warszawy. Niewiele osób było na to stać. Teraz samoloty do Hurghady latają z każdego dużego miasta, ale i z mniejszych, takich jak Bydgoszcz czy Radom. Ceny w Egipcie są dość niskie, a słońce świeci przez cały rok. Cztery godziny lotu wkraczamy do raju!

Czy zdarzają się u Was nurkowania, po których wychodzą Klienci z wody i mówią: cóż za pustynia? Jak Polacy oceniają warunki do nurkowania w Hurghadzie?

– Oczywiście, że się zdarzają. Na szczeście rzadko. Wiadomo, każdy spodziewa się widoków jak w National Geografic. Ale nie wszyscy wiedzą, jak nasze oko postrzega kolory pod wodą. Żeby się o tym przekonać, trzeba wziąć udział w naszych kursach. Zapraszamy!

Rozmawiała: Ilona Adamska

 

KONTAKT ZE SZKOŁĄ 

+ 20 12 73 31 18 81

+ 20 12 29 59 11 27

 

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>