Ojcowie pustyni

DSC01044

Niedziela Palmowa, tuż przed Wielkanocą, była idealnym dniem na odwiedzenie klasztorów — św. Antoniego i św. Pawła. Mimo, że był to mój kolejny wyjazd w te miejsca, to jednak zawsze odwiedzanie mnichów i pięknych świątyń daje mi wiele radości. Tym razem było podobnie.

Niezrażeni wczesną porą, wyruszyliśmy z Hurghady o 7. rano. 250 km na północ w stronę Kairu to zaledwie 3 godziny jazdy z przystankiem na przetarcie jeszcze zaspanych oczu. Krajobraz zza szyby busa, może dla wielu monotonny — po prawej stronie Morze Czerwone, po lewej pustynia z wzniesieniami — dla mnie idealny, żeby przygotować się do przekroczenia progu pierwszego z klasztorów.

DSC01169

Klasztor św. Antoniego był naszym pierwszym przystankiem. Już kilometr przed bramą na horyzoncie pojawiły się dwie wieże z krzyżami, a za kilka minut miał nas przywitać przyjaciel, jeden ze starszych mnichów — ojciec Rawis. Nauczona doświadczeniem, mimo wysokiej temperatury, założyłam na ramiona chustę i sukienkę do kostek. W przeciwnym razie mnisi wręczają „pakiet powitalny” w postaci długich do kostek abei. Śmialiśmy się, że wyglądają jak szpitalne piżamy, ale nie zniechęciło to dwóch dziewczyn, które umieściły w swoim bagażu bluzek z długim rękawem i spodni.

Już od progu widzę oczarowanie w oczach przyjaciół. Piękny oliwny ogród, blado żółte mury okalające klasztor i ojciec Rawis, który zaczął naszą wędrówkę od namalowania na dłoni dziewczyn wizerunku Maryi. Pomagamy, sędziwemu już, ojcu w oprowadzeniu nas — początkowo po murach klasztorów, które jeszcze 100 lat temu były szczelnie zamknięte, a bramy zamurowane. Odwiedzający i artykuły spożywcze byli wyciągani linami i koszami, w obawie przed splądrowaniem świątyni przez Beduinow i innych wrogo nastawionych do egipskich Koptów.

DSC03725

Przez następne 1,5 godziny jesteśmy prowadzeni do fortecy, kościoła z relikwiami św. Antoniego, gdzie pobłogosławił i namaścił nas olejkami ojciec Rawis. W grubych murach świątyni (około 0,5 m) jest przyjemnie i chłodno, wszędzie czuć woń olejków. Na dywanach, po których chodzimy boso, leżą liście palmowe pozostawione po zakończonej liturgii. Są one zupełnie inne od naszych polskich palem — pięknie przyozdobionych i kolorowych Ojciec wręczył każdemu z nas taki liść.

Kontynuujemy naszą podróż po klasztorze wąskimi uliczkami, zadając ojcu mnóstwo pytań dotyczących życia mnichów, historii, obrzędów, które są podobne do znanych nam z Kościoła katolickiego. Legenda o św. Antonim, którą opowiedział nam ojciec w starej jadalni mnichów, gdzie stół i ławy są ze skał, robi na wszystkich ogromne wrażenie. Święty sprzedał swój majątek i zamieszkał w skalnej grocie, gdzie spędził około 80 lat na modlitwie.

Ze względu na wiek ojca pojechaliśmy samochodem 300 m ku zboczu góry do miejsca, w którym zaczęła sie historia klasztoru. Przed sobą zobaczyliśmy schody, wijące się wysoko po skalnym wzgórzu aż do groty św. Antoniego. I tu część grupy zdecydowała się na odpoczynek w nowej kaplicy wyrytej w skale. My natomiast zdecydowaliśmy się na pokonanie 1153 lub 1152 schodów w upale z chustami na głowie i butelkami wody w rękach, które juz w połowie drogi były puste.

DSC03691

Ojciec poprosił wcześniej, aby każdy z nas na małych karteczkach napisał swoje życzenie lub coś, za co chcielibyśmy podziękować. Karteczki należało zanieść do groty.

Po pokonaniu połowy drogi oderwaliśmy wzrok od schodów. Przed nami pojawił się niesamowity krajobraz gór. Widok dodał nam sil. Jeszcze połowa drogi i będziemy wyżej — na tarasie widokowym. Po drodze mijamy kilku pielgrzymów, którzy serdecznie nas pozdrawiają i dodają otuchy. Po dotarciu nie znaleźliśmy upragnionego skrawka cienia, słońce zatrzymało się w zenicie. Zdecydowaliśmy natychmiast wejść do groty przez bardzo wąską szczelinę w skale. Krótki (10 m długości) korytarz był zupełnie ciemny. Przyświecały nam flesze aparatów i latarki w telefonach. Kilka metrów dalej, kolejny błysk aparatu i zobaczyliśmy niewielkie schody wiodące 1,5 m w dół. Ku naszemu zaskoczeniu zobaczyliśmy niewielki ołtarz z obrazem św. Antoniego. Surowy, skromny idealnie pasował do historii opowiedzianej przez mnicha o życiu Św. Antoniego w ascezie. Miejsce magiczne, spokojne. Nasza wędrówka w górę była już nieistotna. Wyciągnęliśmy w ciszy nasze karteczki, każdy wcisnął własną w szczelinę groty tak, jak zrobili to nasi poprzednicy. Jeszcze kilka minut w skupieniu i ciszy spędziliśmy w grocie, zanim zdecydowaliśmy sie na powrót tą samą krętą drogą. Dla każdego z nas było to wyzwanie. Do dzisiaj na wzór św. Antoniego w górach żyje kilu mnichów. Raz w tygodniu odwiedzają klasztor, aby wziąć udział w niedzielnej liturgii i zabrać ze sobą artykuły spożywcze.

DSC01018

Zadowoleni, zbieramy grupę i wyruszamy do następnego klasztoru. Mamy do pokonania 60 km. Po drodze spotykamy pielgrzymów z Holandii, którzy z beduińskim przewodnikiem zdecydowali się przebyć drogę pieszo górami — około 14 km do kolejnego klasztoru św. Pawła. Życzymy powodzenia i rozmawiamy o tym, że 1153, a może 1152 schodów to zaledwie niewielka część drogi, którą mają do pokonania Holendrzy.

Po drodze zatrzymujemy się na dużym parkingu, gdzie jest kilka restauracji. Jemy w pośpiechu obiad, mamy zaledwie 2,5 godziny na wizytę w kolejnym klasztorze. Jest otwarty dla zwiedzających do 4.30.

Po dotarciu pytam o zaprzyjaźnionego ojca. Szybko odnajdujemy go w domu pielgrzyma, gdzie już po kilku minutach pijemy zimną karkadę i ubieramy długie suknie. Ojciec pyta o przyjaciół, cel naszej wizyty i już po kilku minutach w cieniu murów klasztoru św. Pawła słuchamy historii miejsca. Klasztor jest bardziej surowy, autentyczny, z wyraźnymi śladami historii miejsca. Młyn, drewniane łodzie, w których mnisi jeszcze 60 lat temu, idąc z wielbłądami nad More Czerwone (14 km) łowili ryby, mają wyraźne ślady użytkowania. Zasłuchani w niesamowitą opowieść o św. Pawle schodzimy do kolejnej groty, w której podobnie jak św. Antoni, św. Paweł spędził większość swojego życia. Piękne freski sprzed kilku wieków pokazują historię św. Pawła. Również malowidła łączące kultury i religie, przykuwają nasz wzrok. Sposób, w jaki ojciec prowadzi nas uliczkami klasztoru i opowiada o życiu mnichów kiedyś i dziś, porusza moich przyjaciół i mnie po raz kolejny. Prowadzi z nami pełen ciepła i ciekawości dialog, rozmawiamy o tradycji, religii, obrzędach, palmach, bożonarodzeniowej choince i potrawach na wielkanocnym stole. Jest dużo śmiechu. Ojciec pokazuje nam zdjęcia wykonane 100 lat temu przez sławnego amerykańskiego fotografa, który dokumentował życie mnichów. Widzimy na nich miejsca, teraz przeznaczone dla odwiedzających a kiedyś miejsca codziennego użytku — jadalnię, fortecę, źródełko bijące ze skał. Mnisi na fotografiach ubrani są jak współcześni — w czarne sutanny i kaptury z krzyżami na głowie. Ten element pozostał niezmienny.

DSC03764

Kierujemy się w stronę ogrodu oliwnego. Ojcowie do dzisiaj wykonują przetwory, jednak nasz wzrok przykuwa palma z trzema odnogami. Wygląda jak krzyż. Natychmiast pytamy o nią ojca. Odpowiada, że od 30 lat jest w ogrodzie, a jej odnogi symbolizują Trójcę Świętą.

Robimy kilka zdjęć i wracamy na odpoczynek do domu pielgrzyma. Dziewczyny ściągają suknie, żegnamy się z naszym przewodnikiem, dziękujemy za poczęstunek i olejki, które otrzymaliśmy w prezencie i wyruszamy w drogę powrotną do Hurghady.

Dopiero teraz mamy czas na rozmowę o wycieczce i wymianę komentarzy. Widzę zadowolenie i zmęczenie na twarzach przyjaciół. Są pod wrażeniem. Nie sądzili, że w Egipcie są tak piękne miejsca — spokojne, bez tysięcy turystów, gdzie nikt nie zaczepia, nie próbuje sprzedać swojego towaru i wyciągnąć kilku dolarów z kieszeni.

DSC01295

Historia i niesamowite krajobrazy z pewnością pozostaną na długo w ich pamięci. A ja jestem pewna, ze wrócę tam nie raz. Jak zwykle z ciekawością i nowymi pytaniami do mnichów.

Ewelina Siwek

fot. Rafał Ogonowski

Skomentuj

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>